Dija i Noita

Tekst: Agata Hołubowska
Foto: Fotoreakcja
Stylizacja: Katarzyna Kucharska
Modelki: Gurmandukhai Ganbold i Kaidj Njimogna

Dwie wróżki,
którym trudno się spotkać.

Dawno, dawno temu, w odległej krainie, po dwóch stronach niedostępnych gór żyły dwie wróżki: Dija po południowej stronie i Noita po stronie północnej. Wiedziały o swoim istnieniu, jednak jeszcze nigdy się nie spotkały. Obie były dobre i w równym stopniu potrzebne.

Dija była zawsze uśmiechnięta i promienna, a na twarzy Noity błąkał się tajemniczy uśmiech, zaś spod długich czarnych rzęs rzadko można było dojrzeć jej skrzące tysiącami gwiazd oczy.

Dija była figlarna, ale i pracowita – to ona dawała ludziom energię do pracy, a zwierzętom do wędrówek i szukania pożywienia. Noita zaś była spokojna, cicha i opiekuńcza. Czuwała nad odpoczynkiem wszelkiego stworzenia.

Od wieków trwał świat po obu stronach niedostępnych gór: gdy Dija się budziła, Noita odchodziła w siną dal; gdy zjawiała się Noita, Dija szła spać.

Aż w pobliskiej dolinie zjawił się pewien chłopiec. Koniecznie chciał wiedzieć, dokąd wędruje słońce, gdy chowa się za horyzontem. Obie wróżki znały jego pragnienie i wiedziały, że chłopiec nigdy słońca nie dogoni.

Choćby miał siedmiomilowe buty, nie obejdzie kuli ziemskiej w takim tempie, w jakim Ziemia obraca się wokół Słońca. Zlitowały się nad nim i postanowiły mu pomóc. Ale jak to zrobić, skoro same nigdy się nie spotkały? Obie miały pomocników, którzy byli aktywni na granicy dnia i nocy. To ptaki, które wieczorami tulą do snu swymi rzewnymi pieśniami i ranne skowronki, które wyśpiewują swe arie, gdy jeszcze nie wzejdzie słońce.

Szybko w świecie ptaków rozniosła się nowina o planowanym spotkaniu dwóch panien.

Gdy nadszedł odpowiedni  moment, Dija nie poszła spać. Wdrapała się na najwyższy szczyt  i czekała, aż zjawi się Noita. Ta, powoli, osnuta lekką mgiełką, także weszła na górę. Obie wróżki były bardzo ciekawe, jak wygląda ta druga. Gdy podały sobie dłonie, spojrzały sobie w oczy i natychmiast zapałały do siebie ogromną sympatią. Na tę jedną chwilę na świecie nie było ani dnia, ani nocy. Wszystkie żywioły chciały zobaczyć ten piękny widok i w tym samym momencie świeciło słońce i księżyc, padał deszcz i błyskawice szarpały niebo, które było raz błękitne, raz gwieździste, a raz zachmurzone.

Wszystkie zwierzęta dnia i nocy znieruchomiałe patrzyły na te cuda. Ludzie ani nie spali, ani nie pracowali, wybiegli z domostw i nie mogli się nadziwić tym niespotykanym widokom. Nasz mały bohater, jasnowłosy chłopiec o oczach w kolorze ziemi, zrozumiał, że słońce to nie jest coś, co można dogonić i dotknąć. Że są na świecie rzeczy, których nie da się osiągnąć, ba!, nawet objąć rozumem. Że ludzie nie powinni się mieszać do praw Natury i sił nadprzyrodzonych, zaś porządku dnia i nocy pilnują dwie piękne wróżki o ogromnej sile.

I choć świat wrócił do dawnego porządku, choć trudno się wróżkom spotkać, to zostały im te krótkie chwile pomiędzy dniem i nocą, nocą i dniem. Wtedy mogą się ujrzeć, uśmiechnąć, musnąć dłońmi. Bardzo do siebie tęsknią i wciąż mają nadzieję, że jeszcze zjawi się w dolinie taki chłopiec, którego ciekawość świata przerośnie zainteresowania wszystkich dzieci, a one znów będą mogły się spotkać na najwyższej z niedostępnych gór.