MYSZKA SPADOCHRONIARKA LĄDUJE W SZCZECINIE

Artykuł ukazał się w 3. numerze FIKI.

Tekst: Agata Hołubowska
Foto: Adam Słomski, www.slubszczecin.eu

Kochane Dzieci!

Gdy za oknem świeci piękne słońce, to takim myszkom jak ja wcale nie chce się siedzieć w norce. Znowu wsiadłam w samolot i wyruszyłam, tym razem w bardzo daleką podróż, aż do Szczecina! Szczecin leży w północno-zachodniej części Polski, niedaleko od morza. Stąd pochodzi nazwa całego regionu – Pomorze Zachodnie.

Wyskoczyłam, otworzyłam spadochron i ziuuu… wylądowałam na samym środku dużego dziedzińca Zamku Książąt Pomorskich! Stąd dzisiaj zaczniemy wędrówkę po tym dużym i ciekawym mieście. Zamek mieści się na wzgórzu, w pobliżu rzeki Odry. Tak dawniej budowano zamki, by wróg miał do nich trudny dostęp. Wyobraźcie sobie, że w tym miejscu, gdzie teraz stoję, istniał gród (czyli ogrodzona osada) już 2500 lat temu! Wtedy jeszcze nie było zamku, tylko drewniane chaty, a pierwsza murowana budowla powstała dopiero w XIV wieku. Obecny budynek został odbudowany ze zniszczeń po II wojnie światowej. Zachowało się tylko kilka starych fragmentów i piwnice, w których można oglądać różne wystawy. (Dowiedziałam się, że niedawno miał tu swoją wystawę pan Józef Wilkoń! Znacie jego ilustracje? Znajdziecie je np. w “Księdze Dżungli”, “Wilczku” i w wielu innych książkach dla dzieci). Dawniej na Zamku mieszkali książęta, a teraz mieszczą się tu teatry, kino, restauracje, opera, galerie i informacja turystyczna. Podobno mieszka w nim duszek Boguś, ale nie bójcie się go, bardzo lubi dzieci i chętnie z nimi rozmawia. Możecie o nim poczytać w książce “Zamkowe opowieści duszka Bogusia” Moniki Wilczyńskiej. Mnie się nie udało go spotkać… Bardzo żałuję, bo chciałam go spytać o Sydonię – szlachciankę, która zakochała się w księciu, ale nie pozwolono im na ślub. Sydonia bardzo to przeżyła. Jej duch podobno krąży po zamkowych krużgankach, jest smutny i unika ludzi.

Gdy staniecie na dziedzińcu i spojrzycie w górę, zobaczycie bardzo ciekawy, kolorowy zegar z gryfami (latającymi smokami o ciałach lwów z dziobami, pazurami i skrzydłami orła – symbolami Pomorza) i twarzą, w której ustach pojawia się data, zaś oczy zawsze patrzą na wskazówkę. Zamek ma też mały dziedziniec, na który dawniej zajeżdżały konne powozy. Przy nim znajduje się wejście na zamkową wieżę, która ma aż 35 metrów wysokości! Warto się na nią wdrapać po 204 schodach (!),  gdyż widok z jej szczytu jest niesamowity: widać miasto, Odrę, na niej wyspy i port, fabrykę czekoladek “Gryf”, a w oddali Góry Bukowe. Pewnie się dziwicie, że w Szczecinie, który jest położony na Nizinie Szczecińskiej, są jakieś góry…  To prawda, że nie są wysokie, ale zawsze to góry!

Dobrze z wieży widać także Basztę Siedmiu Płaszczy. Rozpoznacie ją na pewno, bo stoi samotnie i zbudowana jest z cegieł. Swą nazwę zawdzięcza legendzie, która głosi, że pewien krawiec miał uszyć siedem płaszczy dla księcia Bogusława X. Miał on piękną żonę, której tak się spodobał materiał, iż uprosiła męża, by i jej uszył suknię. Gdy książę się o tym dowiedział, kazał wtrącić krawca do lochu, a ten mieścił się właśnie w baszcie.  Stąd taka dziwna i długa nazwa tego budynku.

Poniżej Zamku rozciąga się Stare Miasto. Nie wygląda wcale staro, bo zostało wybudowane całkiem niedawno. Niestety, po wojnie niewiele zachowało się z dawnych kupieckich kamieniczek. Przy Rynku Siennym dawniej skupiało się życie miasta: handlowano tutaj towarami, które przywieziono z dalekich krajów. Najważniejszy i najstarszy budynek na Rynku to ratusz. Obecnie mieści się w nim Muzeum Miasta Szczecina. Jeśli do niego wejdziecie, będziecie mogli poznać historię Szczecina i zobaczyć, jak dawniej wyglądał. Możecie tam obejrzeć przedmioty, które archeolodzy wykopali pod Zamkiem i wysłuchać melodii granej przez starodawną pozytywkę.

Po drugiej stronie uliczki, naprzeciwko ratusza, stoi duży dom z krzywymi oknami – to Kamienica Loitzów – siedziba szczecińskich bogaczy, od których nawet królowie pożyczali złoto. Teraz mieści się tutaj Liceum Plastyczne. Jeśli będzie otwarte, możecie wejść do środka i na korytarzu obejrzeć prace plastyczne najzdolniejszych uczniów. Z Kamienicą sąsiadują dwa niepozorne budynki: spichlerz z XIV wieku i dawne pomieszczenie średniowiecznej wagi miejskiej. Musicie wiedzieć, że dawniej nie było wag w każdym sklepie. Była jedna waga na całe miasto, z której mieli obowiązek korzystać wszyscy kupcy.

Stąd już niedaleko do Katedry p.w. św. Jakuba. Z łatwością ją odnajdziecie, bo z daleka błyszczy jej wysoka wieża z oknami, z której również można podziwiać panoramę miasta. Niestety, z bogatego wyposażenia świątyni niewiele się zachowało, za to mogą Was zainteresować herby najważniejszych miast Pomorza wiszące na ścianach. Jeśli się dobrze przyjrzycie, to zobaczycie, że często pojawia się na nich wizerunek gryfa. Legenda głosi, że ów smok mieszkał w Górach Bukowych i był królem całej krainy. Mieszkał w konarach ogromnego dębu. Książę, który go tam kiedyś ujrzał, był tak zachwycony tym widokiem, że postanowił wziąć jego wizerunek na symbol swojego regionu. Gryf często też pojawia się w nazwach pomorskich miast: Gryfino, Gryfice, a po niemieckiej stronie Greifswald.

Przed Katedrą stoi dzwon “Święty Jakub” z XVII wieku. Waży tyle, co dwa samochody osobowe, dlatego nie może wisieć w dzwonnicy, bo by się zawaliła. Jak możecie się domyślić – ma bardzo donośny dźwięk.

Naprzeciwko Katedry stoi fontanna z rzeźbą orła. To od niej wziął nazwę Plac Orła Białego, przy którym stoi okazały, bogato zdobiony budynek – Pałac Pod Globusem. Słynie z tego, że w 1759 roku  urodziła się w nim i spędziła młodość księżniczka, późniejsza cesarzowa Rosji Katarzyna II. By zobaczyć globus, musicie spojrzeć na dach nad wejściem do budynku. Obok stoi Pałac Klasycystyczny, którego ciekawostką są rzeźbione głowy kompozytorów na elewacji. Obecnie w budynku mieści się szkoła muzyczna.

Ojej, długo Wam już opowiadam, a tu tyle ciekawych miejsc jeszcze zostało do odwiedzenia! Obowiązkowo trzeba się przespacerować na Wały Chrobrego. Dla Was to będzie drobnostka, ale ja już się trochę zmęczyłam. Pamiętajcie, że mam małe łapki i ciężki spadochron… Przy Wałach Chrobrego mieszczą się wielkie i piękne budowle. Jest siedziba Akademii Morskiej, gdzie szkolą się przyszli marynarze. Obok stoi gmach Muzeum Morskiego i Teatru Współczesnego. Wokół niego stoją stare łodzie i kutry rybackie, które tworzą skansen, czyli muzeum pod gołym niebem. W środku zaś możecie obejrzeć wystawy dotyczące dziejów żeglugi na Bałtyku (w tym modele statków!) i pradziejów Pomorza. Czy wiecie, że dawniej żyły tu mamuty? Kieł jednego z nich można zobaczyć w muzeum.

Ten duży, czerwony budynek obok to obecnie Urząd Wojewódzki, czyli taki jakby ratusz dla całego województwa zachodniopomorskiego, którego Szczecin jest stolicą. Z Wałów Chrobrego rozciąga się piękny widok na Odrę, port i most. Jak będziecie mieli szczęście, to zobaczycie żaglowiec, bo często cumują przy nabrzeżu. Polecam Wam wycieczkę do Szczecina, a sama tymczasem usiądę sobie na jednej z ławek i troszkę odpocznę. A jeszcze nie o wszystkim Wam opowiedziałam…

Wasza nieustraszona Myszka Spadochroniarka