W dziupli nieśmiałości

„Edzio. Przyjęcie w blasku księżyca”
Astrid Desbordes
Ilustracje: Marc Boutavant
Przekład: Jacek Mulczyk-Skarżyński
Wydawnictwo Wytwórnia, 2016
Wiek: 3+

Gdyby istniał uniwersalny sposób na pokonanie nieśmiałości, świat byłby pełen przebojowych, towarzyskich i zawsze pewnych siebie ludzi. Tymczasem każdy z nas – i dzieci, i dorosłych – bywa niekiedy zawstydzony, szczególnie gdy znajduje się w nowej sytuacji. Sama nieśmiałość nie jest niczym złym, ale zdarza się, że z jej powodu mogą ominąć nas ważne i dobre przeżycia. Jak tego uniknąć? Dobry sposób zna już wiewiórek Edzio, bohater nowej serii „Edzio i przyjaciele” wydanej właśnie przez wydawnictwo Wytwórnia.

Edzio jest mistrzem w robieniu pomponów z włóczki i w smażeniu orzechowych konfitur. Mówi, że właśnie tego trzeba mu w życiu. Mieszka sam w dziupli kasztana, ale nie jest jedynym lokatorem drzewa: jego sąsiadami są m.in. puchacz Jerzy i miś Antoni. Antoni słynie z organizowania fantastycznych przyjęć na cześć nowych pór roku, a Jerzy uwielbia przychodzić na takie przyjęcia w kostiumach. Puchacz tworzy wspaniałe przebrania i nie raz udało mu się pozostać nierozpoznanym. Bale u misia są więc dla niego idealną okazją do wypróbowania nowego stroju.

Za to Edzio lubi podczas smażenia konfitur posłuchać przy otwartym oknie dźwięków przyjęcia dochodzących z parteru. Jednak pewnego razu okno zostaje zamknięte, a wiewiórek gasi światło i kładzie się spać – jest smutny, bo nie ma śmiałości zejść do sąsiada i bawić się na przyjęciu razem z innymi zwierzętami. Przed samotnością ratuje go puchacz Jerzy, który odwiedza Edzia, by spróbować słodko pachnących konfitur. Przy okazji udaje mu się namówić wiewiórka, żeby wybrał się do Antoniego – jeśli się wstydzi, może użyć przebrania. Edzio daje się przekonać: zakłada czapkę z pomponów i zabiera orzechowe konfitury. Bal jest znakomity, a wiewiórek bawi się doskonale i zdobywa nowych przyjaciół. Dzięki temu wydarzeniu nie uważa już, że wystarczą mu tylko pompony i gotowanie – chce się spotykać z sąsiadami i nawet ma już pomysł, jakie prezenty może im wręczyć.

„Edzio. Przyjęcie w blasku księżyca” to pierwsza książka z serii „Edzio i przyjaciele”. W Europie seria ma już pokaźne grono miłośników, a to dzięki jej utalentowanym twórcom: Astrid Desbordes i Marcowi Boutavant. Astrid, która ukończyła studia filozoficzne, od lat jest autorką książek, a w dorobku ma już 10 tytułów dla dzieci. W Polsce jest na razie znana od niedawna, za sprawą wydanej w tym roku książki „Miłość”. Marca Boutavant poznaliśmy już wcześniej, dzięki historii o misiu Mukim („Muki w podróży dookoła świata”). Jeśli spotkaliście Mukiego, na pewno rozpoznacie w serii o Edziu sympatyczne postaci zwierząt tworzone w niepowtarzalnym stylu ilustratora.

Doświadczenie i talent autorów sprawia, że „Przyjęcie…” to niezwykle udana książka, która zainteresuje, rozbawi, ale też sprowokuje do stawiania pytań i do przemyśleń: na temat przyjaźni, własnej nieśmiałości, tego, co naprawdę sprawia radość i czym możemy się podzielić z innymi. W rozmowie z dzieckiem warto zwrócić uwagę nie tylko na postać nieśmiałego Edzia, ale również na inne zwierzęta, szczególnie na Jerzego. Gdyby nie puchacz, Edzio spędziłby kolejny wieczór w samotności. Książka jest świetnym pretekstem do zastanowienia się, czy w naszym otoczeniu nie ma kogoś, kto potrzebowałby nas tak, jak Edzio potrzebował Jerzego. Co możemy zrobić, by pomóc komuś lub sobie pokonać nieśmiałość?

Można lubić swoje codzienne zajęcia, robienie pomponów i smażenie konfitur, ale to nie wyklucza przyjemności z poznawania nowych osób i miejsc, z doświadczania nieznanych wrażeń. „Edzio…” pokazuje, że można pozostać sobą i jednocześnie wyjść z dziupli swojej nieśmiałości.

 

Recenzja: Urszula Zimoląg