Wykozaczona Niebieska Kapturka

„Niebieska Kapturka” – Bartosz Sztybor
Ilustracje: Piotr Nowacki (rysunki), Łukasz Mazur (kolor)
Wydawnictwo Tashka, 2016
Wiek: 5+

Kto założy, że to kolejna wersja znanej wszystkim bajki, będzie miał rację, ale… tylko trochę. Bo osnuta na jej motywach „Niebieska Kapturka” to zupełnie nowa opowieść: oryginalna w pomyśle, brawurowa w wykonaniu, hiphopowa w formie, uniwersalna w treści.

Nieczęsto zdarza się trafić na książkę, której okładka wywołuje na twarzy uśmiech, nieschodzący z ust do samego końca lektury… Rzadko trafia się na budzący zachwyt oryginał w sytuacji, gdy tytuł brzmi znajomo, a fabuła wykazuje uderzające podobieństwo do znanej historii. Ale to możliwe – dowodem jest „Niebieska Kapturka” autorstwa trzech wszechstronnych twórców: Bartosza Sztybora, Piotra Nowackiego i Łukasza Mazura. To książka wyjątkowa: spójna, bezkompromisowo szczera, autentyczna. Jej twórcy, konsekwentnie trzymając się przyjętej konwencji, perfekcyjnie zrealizowali swój zamysł.

Mamy więc dziewczynkę, która z koszykiem pełnym jedzenia rusza przez las, by odwiedzić babcię; mamy wilka i myśliwego, którzy konfrontują się ze sobą w kluczowej scenie. Jednak na tym podobieństwa do znanej bajki się kończą. Bohaterowie osadzeni są w innej rzeczywistości, a ich działaniom przyświecają motywy różne od znanych z bajki o dziewczynce w czerwonym czepeczku. „Niebieska Kapturka” w formie i treści jest zupełnie nową opowieścią: brawurową i bardzo aktualną. Dość powiedzieć, że przybrała formę komiksu i została napisana slangiem młodzieżowym. Jej przekaz jest prosty: to pochwała odwagi bycia sobą, otwartości i szczerości.

Można ją czytać na wielu poziomach: jako manifest ekologiczny – Kapturka lubi zwierzęta, uratowała wilka, feministyczny – wszak jest Kapturką, nie Kapturkiem, w dodatku Niebieską (czyż przywdziewając kolor tradycyjnie zarezerwowany dla chłopców nie wpisuje się w ideologię gender…?). Można snuć mniej lub bardziej żartobliwe rozważania o wymowie tej opowieści i naturze nowej bohaterki naszych czasów, ale będą one tylko jednymi z wielu możliwych, a przecież niekoniecznych interpretacji. Historia zamknięta w komiksowej formie nie ogranicza grupy potencjalnych odbiorców, lecz przeciwnie – poszerza ten krąg. Odnajdą się w niej bowiem nie tylko młodzi ludzie, których językiem opisana jest znana im rzeczywistość, ale i ich rodzice czy dziadkowie – dołączony do książki słowniczek może być swoistym międzypokoleniowym mostem.

Dobrze by było, gdyby to minidzieło („mini” tylko ze względu na rozmiar) trafiło z pozytywnym przekazem nie tylko do młodzieży. Mając ją za bohaterkę, każdy wiedziałby, jak uniknąć „muki” i „nie robić siary”, żyć „na czilu” i „dobrej fazie”. Czego warto życzyć wszystkim czytelnikom „Niebieskiej Kapturki”.

 

Recenzja: Anna Stasiak

Książkę można kupić tutaj: https://tashka.pl/produkt/niebieska-kapturka/